Trwa batalia o rozstrzygniecie kwestii zasad gospodarowania odpadami w Polsce. To niezwykle istotna kwestia dla nas wszystkich, zarówno mieszkańców małych wsi jak i dużych miast. 18 stycznia strona samorządowa Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego otrzymała do zaopiniowania założenia do projektu ustawy o zmianie ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach oraz o zmianie niektórych ustaw.
W tej sprawie Związek Powiatów Polskich, do którego należy Powiat Ełcki, podtrzymuje jednoznacznie negatywną ocenę powołanego dokumentu. Stanowi on bowiem rażące odstępstwo od ustaleń poczynionych między stroną samorządową i stroną rządową w marcu 2009 roku. Zgodnie z przedłożonym projektem powiat praktycznie nie otrzymuje żadnych kompetencji w zakresie gospodarowania odpadami.
Co do zasady należy to uznać za rozwiązanie akceptowalne – powiat jest bowiem zbyt duży do bieżącego zarządzania odbiorem odpadów komunalnych (prowadziłoby to zresztą do zbędnego konfliktu z gminami), zaś zbyt mały do podejmowania działań w zakresie kompleksowego unieszkodliwiania odpadów. W ocenie ZPP niezbędne jest jednak przyznanie powiatom uprawnień opiniodawczych, chociażby w zakresie lokalizacji punktów unieszkodliwiania odpadów.
Ze względu na doniosłość zagadnienia ZPP nie może jednak ograniczyć się do analizy i oceny przedłożonych rozwiązań wyłącznie z punktu widzenia swoich członków. Konieczne jest odniesienie się do całości proponowanego systemu. W gospodarowaniu odpadami komunalnymi możemy wyróżnić trzy etapy: odbiór odpadów od mieszkańców; transport odpadów do punktów ich unieszkodliwiania; unieszkodliwianie odpadów komunalnych.
Dla gmin – odpowiadających za utrzymanie czystości i porządku na swoim terenie – kluczowy jest etap pierwszy. W jego ramach musi bowiem zostać odebrana całość wytworzonych odpadów komunalnych. Każda tona nieodebranych śmieci oznacza bowiem kolejną tonę odpadów zanieczyszczających lasy, czy pobocza dróg. Logika zatem wskazuje, że gminy powinny zostać wyposażone w odpowiednie narzędzia, które będą uniemożliwiały powstawanie nowych nielegalnych składowisk odpadów.
Będzie to z kolei możliwe jedynie wówczas, gdy zlikwidowane zostaną przyczyny powodujące powstawanie takich składowisk. Podstawowa przyczyna ma przy tym charakter ekonomiczny – póki opłacalne będzie nielegalne pozbywanie się śmieci komunalnych przez właścicieli nieruchomości, póty nielegalne składowiska będą powstawały. Jedynym skutecznym panaceum na rozwiązanie tego problemu jest wprowadzenie publicznej własności odpadów.
Oznaczać to powinno, że poszczególni właściciele nieruchomości płacą zryczałtowaną opłatę (co niekoniecznie znaczy, że jednolitą – może ona być zróżnicowana np. w oparciu o wielkość odbieranego z danej nieruchomości strumienia odpadów segregowanych) na rzecz gminy, która to organizuje kompleksowy system odbioru odpadów. Wówczas wyeliminowane zostają silne bodźce zachęcające do nielegalnego pozbywania się odpadów komunalnych; jednocześnie uzależnienie wysokości opłaty od łącznej liczby odbieranych odpadów powinno pozwolić na uniknięcie wytwarzania odpadów ponad przeciętną miarę.
Tymczasem projektodawcy z uporem – i wbrew wcześniejszym ustaleniom – utrzymują prywatną własność odpadów komunalnych. Proponowane nowe narzędzia kontrolne dla gmin nie wystarczą do uszczelniania systemu. Tym samym ambitnie postawiony cel – całkowite wyeliminowanie nielegalnych składowisk opadów, a tym samym zmniejszenie zaśmiecenia (w szczególności lasów i terenów rekreacyjnych), nie ma szans realizacji. W oparciu o wieloletnie doświadczenia jednostek samorządu terytorialnego nie widzimy rozsądnej alternatywy dla publicznej własności odpadów.
Dodać przy tym należy, że chybione są argumenty o upaństwawianiu rynku odbioru śmieci. Publiczna własność odpadów nie oznacza bowiem odbierania odpadów przez firmy komunalne. Odpady powinny być z terenu danej gminy odbierane przez firmę prywatną – tyle, że wyłonioną w przejrzystym, publicznym przetargu na określony czas (np. dwa, czy trzy lata). Fakt ten jest ignorowany w debacie publicznej przez firmy śmieciowe.